Mój kochany Anioł Stróż co ja bym bez niego zrobiła?Przekonałam się po raz kolejny o Jego dobroci i Łaskawości. Zawsze oddaję się w jego opiekę , z szczególnie wtedy, gdy mnie coś przerasta lub przeraża. Prosiłam go cały czas żebym nie musiała dostać chemii i o to żeby guz się trochę zmniejszył. Chciałam mieć pewność, dowód, że to co robię jest słuszne. I wiecie co?? Guz jest ciut ciut MNIEJSZYYYY!!!! Konsylium, które podejmie decyzję o mojej chemii będzie pod koniec października, ale dzisiaj już wiem, że na 99,9% niczym nie będę leczona. Dziękuję Ci Syrachu….cudownie jest czuć jego bliskość. Cały czas mnie umacnia, pociesza, rozwiewa wątpliwości, a przede wszystkim zanosi modlitwy przed tron Pana Boga. Gdy tak sobie analizuję moją zażyłość z Syrachem uderza we mnie ogromna realność istnienia tych niebieskich duchów i ich współpraca z nami która obejmuje nawet najdrobniejsze dziedziny naszego życia. Myślę, że powinnam wyciągnąć z tego naukę dla siebie dla was również. Trzeba świadomie oddać się pod opiekę własnego Anioła Stróża, prosić go o pomoc i wysyłać go do tych, którzy go potrzebują. Przebywanie w obecności aniołów jest prawdziwym szczęściem. Kto tego szczęścia zaznał wie o czym piszę:)

Napisz komentarz