Kategorie

Każdy dzień przeżyj tak jakby był ostatni….

Każdy dzień przeżyj jak najlepiej, bo może być twój ostatni…..To powiedzenie, które ktoś wymyślił w mojej sytuacji stało się niezwykle realne. Czasami o tym zapominam, ale nie na długo. Leżąc na onkologii obserwowałam tych wszystkich ludzi, którzy przychodzili tam z nadzieją, a z czym wyjdą? To tylko wie sam Bóg. Cóż prawda jest taka że życie jest za krótkie. Trzeba po prostu zapiąć pasy i cieszyć się z jazdy. Bez żadnych wątpliwości i żadnych ukrytych niepokojów. Każde doświadczenie, każda zła decyzja czegoś nas uczy. Nie powinniśmy bać się popełniania błędów, ale starać się jak już je naprawiać. Rzucanie się na wszystko z głową w dół nie ma sensu. Ostatecznie z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Na szczęście istnieje coś takiego jak nieprzewidziany czynnik, prawdopodobieństwo. że zdarzy się coś zupełnie niespodziewanego, coś zdumiewającego. Dzięki temu życie staje się przygodą. Wchodź w to i rzuć się światu w ramiona!!:)

Pozytywne myślenie

” I kiedy czegoś gorąco pragniesz cały wszechświat sprzyja twojemu pragnieniu”.

Alchemik Paulo Coelo

No cóż koniec stresu. Mam rzadki typ nowotworu o bardzo nietypowym utkaniu, oporny na leczenie chemią i radioterapią. W związku z tym pozostaje mi tylko monitoring. Ta diagnoza już nie jest dla mnie szokiem, ani wyznacznikiem tragedii. Nie zadaję pytań dlaczego ja. Jestem zdania, że nie wolno się nad sobą rozczulać, bo to w niczym nie pomaga. Okazuje się, że w obliczu choroby można w sobie znaleźć niespożyte pokłady energii. Właściwie szanse na wyzdrowienie daje mi tylko wiara i medycyna alternatywna. Czy się boję? Absolutnie NIE!! Żyję tak jak do tej pory, a jak jakaś myśl się pojawi, zakładam słuchawki, biorę labradorka i idziemy na spacer. Moje życie się zmieniło, czuję to, jestem zupełnie innym człowiekiem. Czy lepszym, czy gorszym, nie potrafię tego ocenić, ale na pewno innym. Mój mąż mi kiedyś powiedział, że rak zmienia. Miał rację, choć wtedy mi się to w głowie nie mieściło. Jestem chyba jedyną osobą, która cieszy się z każdej pogody,z nawału pracy, codziennej gonitwy,nie czeka na piątek i lubi poniedziałki.Dzięki temu mam wrażenie że nic mi nie ucieknie.Zdaję sobie sprawę z tego, że mój stan może się pogorszyć,ale staram się o tym nie myśleć.Wierzę w pozytywne myślenie, pomoc Syracha, i wsparcie wszystkich bliskich i znajomych.

Początek nowego

Po raz pierwszy w spokoju wracam myślami do tego dnia kiedy się dowiedziałam o diagnozie. To był kompletny szok. Osłupienie.Pustka w głowie, poczucie absurdu. Niedowierzanie. Rozpaczliwe pytania i zaprzeczenia. Pani doktor, na pewno?? Może to pomyłka. Ktokolwiek to usłyszał to wie o czym piszę…Potem telefon do męża i wypowiedzenie tych kilka strasznie trudnych słów…też niedowierzanie. Długo trwało zanim sobie to przyswoił…No cóż nie było drogi odwrotu, nie tym razem. Z biegiem czasu nauczyło nas to cenić czas. W pewnym sensie choroba dała mi wolność. Zaczęłam robić to co ważne, cenić sobie spotkania ze znajomymi, bliskimi, a powiedzenie o tym tutaj,publicznie daje mi szanse na potraktowanie tego jako normalności:) Relacje z ludźmi są bardzo budujące i pomagają inaczej spojrzeć na swój problem. Użalanie się nad sobą nie ma kompletnie sensu, to tylko strata energii, która musi być skierowana na wyzdrowienie. „Często nie możemy zmienić faktów, ale zawsze możemy zmienić nasze przekonanie o tych faktach. Tym samym zmianie ulegną nasze emocje. Żeby czuć się lepiej, trzeba myśleć lepiej. Nie musimy zmieniać wszystkich dookoła aby lepiej się poczuć emocjonalnie” Wszystkim życzę dużo siły i wiary w pokonywaniu własnych słabości i chorób..:)

Rok 2014 rokiem Cudownych Aniołów

Niniejszym ogłaszam rok 2014 rokiem Cudownych Aniołów:)

dem

Nawet kiedy jest nam ciężko nie możemy zostać obojętni na czyjeś cierpienie. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko, nawet namalować świat farbami, aby zobaczyć uśmiech na twarzy kochanej osoby. Dobroć wraca więc bądźmy aniołami dla tych wszystkich, którzy nas otaczają.

Jest takie powiedzenie:

„Jesteśmy aniołami z jednym skrzydłemi możemy latać, gdy obejmujemy

drugiego człowieka”…

Wszystko co robimy, czego się podejmujemy, każda myśl i każdy talent odpowiednio jest w nas ułożony, tylko od nas zależy jak te talenty użyjemy. Możemy wykorzystać wszystko do budowania murów, które odgrodzą nas od ludzi i od miłości, albo użyjemy ich do budowania mostów, które pozwolą czasami przejść do drugiego człowieka, przekroczyć trudną i rwącą rzekę, które pozwolą innym przychodzić do nas…Warto ufać ludziom i mieć nadzieję, że mosty, które zbudujemy będą przybliżać nas do innych, do tych, którzy na nas liczą i oczekują dobrego słowa. To zawsze pomaga.

Ważne jest aby dostrzegać drugą osobę, wykorzystywać to wszystko co potrafimy i co umiemy robić najlepiej. Trzeba umieć wykorzystywać swoją wiedzę dla ludzi, być przy nich, ratować, myśleć o nich i dawać z siebie to co najlepsze.

Wydaje się nam, że jesteśmy bezsilni jeśli chodzi walkę z chorobą. Myślę, że nie wolno nam się poddać, kiedy walczy się już tak długo!!. Przecież niczego nie zmienimy rezygnując, na pewno sobie nie pomożemy. Na podstawie swoich doświadczeń, obserwacji ludzi w szpitalu, stwierdzam, że tak naprawdę nikt nie ma pojęcia jak potoczą się losy nasze i naszej choroby. Lekarze, którzy stawiają diagnozy robią ta mechanicznie. Ich obowiązkiem jest poinformowanie nas o ryzyku, o zaawansowaniu naszej choroby. Każdy z nas ma w sobie taki zapas energii na czarną godzinę. Tylko trzeba to w sobie odnaleźć. I koniecznie walczyć, bo nie wiadomo, co jest nam pisane. Czasami dramat tak odmienia nasze życie, że czujemy się jakbyśmy odnaleźli prawdziwe ja. Bardzo wiele zależy od nastawienia do tej choroby. Wiem, że jest to bardzo trudne. No bo jak się do niej nastawić, właśnie do „Niej”? Ale inaczej nie można, ponieważ „Ona’ wyczuje w nas słabość i będzie bardziej agresywniejsza i pewna siebie. Nie należy do tego dopuścić. Ogromną potęgą są pozytywne myśli. Podstawą sukcesu jest motywacja. Każdy, kto choruje ma przecież bliskich, których kocha, plany, marzenia, cele. Nie możemy pozwolić by choroba nam to odebrała. Żeby to ona rządziła naszym życiem. Nie można do tego dopuścić!Oręże w dłoń i do walki:)

Mądrość Szamana

Mój Szaman twierdzi, że w chorobie jakiejkolwiek najważniejsza jest GŁOWA. Wszyscy znają efekt placebo, gdzie choremu zamiast leku podaje się witaminę np. C w odpowiednim kształcie mówiąc, iż ma ono działanie takie a takie. Dlatego zmagając się z chorobą warto mieć Cel dla którego chce się wyzdrowieć. Szaman mówi, że trzeba wizualizować Cel, czyli np. jest fajnie”jak dobrze, że jestem już zdrowy”, na dworze słońce, piękna pogoda ogarnia się radość. Twoje ciało funkcjonuje jak doskonała maszyna… Innym sposobem wizualizacji jest wspomaganie naszego układu immunologicznego wyobrażając sobie dosłownie jak białe ciałka dokonują ataku na guza, jak poszczególne komórki są zjadane przez limfocyty (pamiętacie genialny serial „Było sobie Życie” ? tam limfocyty miały kształt wielkich Pacman’ów (taki stworek z gier bez nóg poruszający tylko szeroko rozdziawionymi ustami) zjadających odpady i chore komórki). Można ten widok wspomóc. Ja mojego guza widziałam na monitorze po badaniu PET. Ponieważ lubię kontrolować każdą sytuację wyobrażam sobie że jestem wielkim Pacmanem, który ma całe grono małych Pacmaniątek o niewielkich rozumkach. Wykonują ślepo to co rozkaże im wielki guru Pacman. On wysyła całe rzesze oddziałów pacmaniątek, które przepuszczają zmasowany atak na guza. Oczami wyobraźni widzę ich otwarte paszcze pożerające ciemno krwisty guz, rozrywający się na strzępy. Potem leżą na zielonej trawce masują brzuszki i próbują trawić to co zżarły. To moja bajka wizualizacyjna, ale każdy może sobie sam wymyślić swoją. Warunkiem jest niestety konsekwencja. Widzę jak groźna twarz Szamana zbliża się do mojej i mówi z piorunami w oczach WIZUALIZUJ!!. To zajmuje ok 15 min. Fakt czasem w codziennej gonitwie można się zagubić, ale nawet myjąc zęby można spróbować prawda? Szaman zapewnia że jeżeli znajdujemy się w fazie aktywnej choroby – najważniejsze dla Ciebie powinno być tylko to. Czy to działa ? Na pierwszy plan jako odpowiedź „nasza myśl jest ENERGIĄ. Moje myśli (poza kilkoma chwilami załamania) były skupione tylko na zdrowiu ! i nadal żyję i mam się dobrze 🙂 Wiem też, że na każdym oddziale na onkologii tu gdzie ja chodzę również istnieje możliwość wsparcia psychologicznego. Ja na razie nie skorzystałam z tej formy mam Szamana, ale jeśli ty nie masz kogoś kto cię będzie wspierał w walce nie miej obaw, idź na wizytę. Literatura fachowa mówi że większość chorób powstaje z SZOKU psychicznego z którym nie potrafimy sobie poradzić. Czasami wydaje nam się, że daliśmy radę, ale niestety prawda jest inna. To zdarzenie już koduje się w naszej podświadomości i zaczyna działać. Louis Hay pisała o tym w jaki sposób jej kobiece narządy zostały zaatakowane przez guza i który sam zniknął właśnie po… przeprowadzeniu psychoterapii. A jeżeli spojrzeć na nowotwór od wewnątrz… to można potwierdzić uwagę dr. Schreibera, że „rak to niegojąca się psychiczna rana tocząca Nas od wewnątrz”. Niestety nasza Podświadomość analizuje wszystko, czego słuchamy, co widzimy, o czym rozmawiamy, dlatego najlepiej karmić ja POZYTYWAMI oraz myślami o zdrowiu. Udowodniono, że negatywne myśli i stres poważnie degradują ciało i funkcjonowanie mózgu, ponieważ to nasze myśli i uczucia bezustannie przebudowują, organizują i odtwarzają ciało. Piekielnie trudna ta wypowiedź, ale cóż nie ma wyboru teraz do dzieła wyobraź sobie Pacmana, który formuje oddziały do walki z Twoim największym wrogiem i zwycięża:)
dem

Dementorzy

dem

Ostatnio mój mąż zwrócił mi uwagę na zagadnienie, które postanowiłam przybliżyć ponieważ sama wpadłam w szpony złych mocy ( Jak to było w Harry Potterze – Dementorzy) Codziennie jesteśmy narażeni na ataki negatywnej energii. Jeśli jesteśmy nieostrożni przyjmujemy te energie i powoli ciągle kumulując się stają się naszą własnością. Dodatkowo negatywne energie mogą podczepić się w naszej psychice. Im więcej wkładamy duchowej pracy nad sobą, tym mocniej leczymy nasze psychiczne rany, wówczas jest mniej prawdopodobne, że te negatywne energie będą miały wpływ na nasze życie. Jednak każdego dnia WSZYSCY musimy być bardzo czujni na energie, które nas otaczają. Wszyscy ludzie i miejsca mają specyficzną energię, która może wpłynąć na nas, korzystnie lub niekorzystnie. Najważniejsze jednak jest to, że pozytywną energią można pokonać wszystko!
Niestety najgorzej jest , gdy musimy przebywać wśród osób naładowanych złymi energiami, szczególnie kiedy nie umiemy się przed nimi bronić. Atak psychiczny następuje wówczas, kiedy ta osoba wysyła negatywne energie na inną osobę, często przez wywoływanie w drugim człowieku poczucia winy.
Szczerze mówiąc, wszyscy jesteśmy winni psychicznych ataków, np.,przeklinanie na nieuważnego kierowcę, czy inny problem, to już jest atak, chociaż nie są to jeszcze ataki tego dużego kalibru. Jednak kreowane każdego dnia przez dużą ilość ludzi nadaje już im wielką siłę, która wcześniej czy później musi się gdzieś rozładować …. tam może być cięższy wypadek, czy inne nieciekawe zdarzenie.

Znamy określenie: energetyczne wampiry, które dosłownie wykorzystują nasze energetyczne systemy i potrafią wyssać nasze siły witalne nawet na odległość. Manipulują nami świadomie i nieświadomie, wykorzystują nasze słabości, naszą przeszłość, otwierając bez przerwy stare rany, aby zdobyć nad nami władzę i przewagę oraz nowe przywileje. Bywają i tacy, którzy atakują na całego obrażając innych, oczerniając, wysyłają energie złości i złej woli, mają w tym co robią swoje upodobanie, a tak naprawdę walczą o energię.
Niestety, tak się zdarza, a najgorsze jest to, że bywają to osoby, które powinni nas ochraniać, nieść pomoc, do których mamy zaufanie.
Są również przyjaciele, którzy są mili,ale tylko twarzą w twarz, a za plecami zaraz wyślą w naszym kierunki ironiczny grymas, okażą wewnętrzną niechęć i złą wolę.

Najgorsze są te osoby, które nie mogą się powstrzymać, żeby komuś nie nagadać tak aż mu wejdzie w pięty, a potem żądają ponownie bycie przyjacielem.

Innym zagadnieniem energetycznych ataków są relacje między współpracownikami. Udajemy się do pracy z chęcią jej dobrego wykonania, a tam od razu spotykamy atak: źle to robisz, jesteś nieuk, … etc. Widzisz inne pogardliwe spojrzenia w twoim kierunku; tu odzywa się duma, chciwość, zazdrość i często nowa osoba przeżywa w pracy piekło. Każdemu należy się czas na adaptację a nie natychmiastowy atak za każdą pomyłkę.

Jaką masz energię, taka ci towarzyszy, nawet kiedy wchodzisz w grupę ludzi to zawsze da swój wydźwięk. Jeśli masz pozytywną energią i znajdziesz się w grupie negatywnej często następuje atak nawet całej grupy. Objawi się to w różny sposób: arogancki, a nawet protekcjonalny. Widać, że grupa chce wziąć twoje stery w swoje ręce. Wszystkie twoje rzeczy muszą być wykonane pod ich dyktando, nawet wówczas kiedy nas mało znają. Z tego wynika, że nasza pozytywna energia musi być wielką niesamowitą petardą odporną na wszystko i pokonującą wszystko!!

Bóg jest wszechmocny, toteż każdego dnia prośmy Jego o pomoc w oczyszczaniu naszych środowisk, osób. Bóg jest Wszechpotężną Mocą w pokonywaniu ciemności – światło zawsze pokona ciemność … a wiara w Boga nic nie kosztuje, a na pewno zawsze zadziała i pomoże nam odepchnąć nam negatywne energie. To kolejne dla nas zadanie oprócz walki z rakiem musimy bronić się przed negatywnymi energiami ponieważ szkoda naszej siły. Lepiej wykorzystać ją do walki z chorobą. Trudne prawda? Myślę jednak, że nie niemożliwe. W tym temacie niestety ja też jestem trochę z tyłu, ale będę starać się pracować, żeby już nie ulegać latającym wokół nas Dementorom:)

Dziękowanie cz.1

Przyszedł czas na kontrolne TK i decyzję co dalej.. czekam na wynik, ale wiem, że będzie dobrze..Szłam na onkologię z myślą, że jaki by ten wynik nie był i tak będę nadal szczęśliwa. Przechodziłam już przez tak ciężkie chwile, że dzisiaj chyba nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.. Trudno byłoby to przeżyć, gdyby nie wszyscy obok mnie, pełni wiary i nadziei … Gdyby nie tysiące modlitw kochających mnie ludzi.. i gdyby nie kilka osób z góry którzy się za mną wstawiają, a szczególnie ten najważniejszy Syrach. Mam świadomość tego, że jest to coś najpiękniejszego co może się człowiekowi przytrafić i staram się codziennie dziękować za to Bogu. I właśnie odnośnie dziękowania ….Zauważyłam, że mamy duże tendencje do narzekania.. Codziennie wszystkim jest źle.. Bo pada deszcz, bo jest upał, bo się nie układa między nami, bo ktoś nas obgaduje, bo dzieci niegrzeczne, bo za dużo pracy, bo za mało pieniędzy… i tak można wymieniać w nieskończoność. A gdyby tak spojrzeć na życie inaczej? Wstać rano i podziękować za to, że jest nam dane przeżyć kolejny taki piękny poranek? że mamy pracę do której możemy iść? za to, że widzimy wschodzące słonce? Gdyby się zastanowić nad tym za ile rzeczy w ciągu dnia możemy dziękować to liczylibyśmy je w tysiącach.. tylko trzeba nauczyć się je dostrzegać.Problemy są były i będą. Jedni mają ich więcej, inni mniej i nie warto zastanawiać się dlaczego.. Tak po prostu jest.. każdy z nas niesie swój krzyż.. musi poradzić sobie z przeciwnościami jakie staną na jego drodze.. Największą sztuką jest przyjąć życie takim jakie jest.. z radością że mamy szanse na życie.. Każdy dzień to dar od Boga, możliwość bycia kimś lepszym, mądrzejszym, bardziej umocnionym w wierze, bardziej kochającym. Może się powtarzam, ale wierzę, że żyjemy po coś więcej.. mamy tu swój cel, swoją misję na ziemi, pytanie czy wystarczająco mamy szeroko otwarte oczy i serce by to dostrzec.Ja swoją misję znalazłam w dość dziwny sposób.. Życie zadecydowało za mnie…. cieszę się z tego ogromnie bo każdy, nawet maleńki sukces daje mi coś więcej.. To siła, której nie mierzy się w pieniądzach, nowym samochodzie czy drogich ciuchach….. to radość , że nadal mam szanse żyć.. to podarowanie mi nadziei i świadomość, że warto walczyć. Chciałabym, żeby jak najwięcej ludzi w podobnej do mnie sytuacji myślało tak samo. Życzę im tego z całego serca….

 

 

Dziękowanie cz2

Tak sobie myślę, że kiedy emocje nam opadają, zamiast podziękować, skupiamy się na kolejnych zadaniach i celach. Dziękować to umieć dostrzegać sposób w jaki świat i inni ludzie są dla nas źródłem bezinteresownego dobra. Czasami czujemy, że należy się nam od życia więcej, że powinniśmy dostać coś lepszego, czego jeszcze nie mamy. Zaczynamy się skupiać nad tym, czego nam brakuje. To znaczy, że brak nam pokory. To uświadomienie sobie, że tak na prawdę żyjemy na łasce świata i innych ludzi. Ludzi, którym należy się dziękowanie. Takie proste, niewyszukane, zwyczajne. To pozwala na wzmocnienie więzi społecznych między nami. Najprostrzymi formami podziękowania są: uścisk dłoni, przytulenie, pocałunek, wzajemny szacunek, oferowanie przyjaźni.  To nie są prezenty, pieniądze czy kwiaty. To jest coś o wiele wartościowszego. Miłość, przyjaźń i zrozumienie drugiego człowieka. Naprawdę warto dziękować innym. Nikt z nas nie mógłby funkcjonować, gdyby nie rodzina, bliscy, przyjaciele, znajomi. Każdy dzień, to co robimy jest przepełnione tym co dostaliśmy od innych. Ktoś kto myśli, że wszystko zawdzięcza sobie jest w błędzie. Niektórzy starają się, żeby „dziękuję” było wielkim bukietem róż, złotem czy brylantami. Dziękuję owszem musi być wyjątkowe, ale tak naprawdę wystarczy zwykłe słowo wraz ze spojrzeniem, uśmiechem, wdzięcznością, przytuleniem. Nie trzeba wyszukiwać jakiś wielkich form wdzięczności. Wystarczy zwykłe słowo, mądre i szczere wyznanie. Czasami trudno jest komuś podziękować wprost. Jeśli mamy z tym problem spróbujmy poszukać innej formy przekazu np: list, email, sms, rozmowa telefoniczna. Na pewno osoba obdarowana podziękowaniami to doceni:)

Dziękowanie cz3

Dziękowanie jest sztuką i też jak wiele innych ma swoje zasady. Kiedy komuś się dziękuje, trzeba być szczerym. Inni od razu czują kiedy chcemy podziękować, a kiedy robimy to nieszczerze. Może nas zdradzić tak zwana mowa ciała: mimika, gest, wzrok. Dlatego mówi się, że za pomocą gestów, mimiki, można kogoś obrazić, a nawet zranić. Wcale nie potrzeba do tego używać słów. To jest trudne, ale pełen sukces możemy osiągnąć, gdy między komunikacją werbalną i niewerbalną jest pełna harmonia. Przy podziękowaniu komuś nie róbmy tego, ani szeptem, ani mamrocząc, ani bełkocąc wstydliwie. Dziękowanie to słowo bardzo szlachetne i świadczy o nas jak najlepiej. Im wyraźniej i dobitniej zaakcentujemy słowo dziękuję, tym lepiej będzie ono przyjęte przez drugą osobę. Ważne są oczy. Przy dziękowaniu patrzmy w nie. Tylko też trzeba uważać, bo i oczy mogą zdradzić wszelkie uczucia. Podziękować można też przez zwykły uścisk dłoni, co jest wyrazem szacunku, życzliwości i przyjaźni. Czasami podziękowanie można wyrazić na piśmie, ale tylko wtedy, gdy nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z osobą której dziękujemy. Kiedy tylko jest taka możliwość zróbmy to osobiście.

Dziękowanie cz4

” Dziękuję Panu, bo jest dobry, bo na wieki jego miłosierdzie”

Jeśli chodzi o dziękowanie duchowe, to zwykle dziękujemy za to, co otrzymujemy dla siebie. Św. Paweł uczy nas dziękować Bogu za drugich, a dokładniej za dary duchowe, jakie nasi najbliżsi, znajomi i przyjaciele otrzymują od Pana Boga. Nauczmy się dziękować Bogu nie tylko za siebie, ale i za innych, za ich duchowe wartości, które otrzymują od Boga. Dziękujmy za naszych rodziców, którzy dobrze nas wychowali, za wiarę i dobroć naszych przyjaciół, za obecność ludzi, którzy nam pomagają. Modlą się za nas i w naszym imieniu, wypraszają u Boga potrzebne nam łaski. Jest taka prosta i piękna zasada: ” Kto dziękuje ten otrzymuje.” Teraz napiszę coś co niektórym może się wydać dziwne lub niewygodne. Jednym z rodzajów modlitwy leczącej ludzką duszę jest dziękowanie Bogu. Nie tylko za to co dobre, ale i za to co złe. Dziękowanie za negatywy to wielkie pokłady ufności, która prowadzi ku dobremu. Jednym słowem dobro zwycięża zło. Tu można przytoczyć mój przykład. Najpierw bunt, złość niedowierzanie, potem spokój, pogodzenie się z chorobą, podjęcie walki. Już pisałam to w poprzednich tekstach i to powtórzę. To, że mam raka służy czemuś.  Na pewno MI, bo cały czas zmieniam swoje życie. Mojej rodzinie, bo zmienia się razem ze mną. Zmienia się ich świadomość i wiedza na temat żywienia, profilaktyki. Wam, bo czytając to też zmieniacie swoje spojrzenie na choroby. Mam nadzieję, że rozumiecie fakt, że otrzymując w naszym przekonaniu zło, tak na prawdę dostajemy je dla naszego dobra. Za to też warto podziękować Bogu. Nawet jeśli będzie to ciężka lekcja pokory.