Kategorie

Modlitwa do Jana Pawła II

Janie Pawle II nasz święty orędowniku,Wspomożycielu w trudnych sprawach.Ty, który swoim życiem świadczyłeś wielką miłość do Boga i ludzi Prowadząc nas drogą Jezusa i Maryi w umiłowaniu obojga, pragnąc pomagać innym.Przez miłość i wielkie cierpienie ofiarowane za bliźnich,co dzień zbliżałeś się do świętości.Pragnę prosić Cię o wstawiennictwo w mojej sprawie…Wierząc, że przez Twoją wiarę,modlitwę i miłość pomożesz zanieść ją do Boga.Z ufnością w miłosierdzie Boże i moc Twej papieskiej modlitwy.Pragnę przez Jezusa i Maryję.Za Twoim przykładem zbliżać się do Boga.

Ojcze nasz…

Zdrowaś Maryjo…

Chwała ojcu…

Modlitwa o uzdrowienie św. Jan Paweł II

indeksDzięki Ci Jezu, że z nami jesteś! Dzięki Ci za miłość, którą nam okazałeś za swego życia na ziemi i podczas swej śmierci na krzyżu. Dzięki Ci za miłość, którą nas obdarowujesz na wieki wieków. Dzięki Ci za każde słowo, którym uzdrawiasz chorych i przebaczasz grzechy. Maryjo, dziękujemy, że jesteś naszą Matką i wstawiasz się za nami. Z Tobą, Maryjo i z Twoim sercem, wznosimy modlitwę o uzdrowienie. I dziękujemy, że modlisz się za nas. Jezu, uzdrów nasze serca! Uzdrów nasze serca z wielkiej niewdzięczności, by mogły zobaczyć Twe miłościwe dary. Oczyść nas z wszelkiej niewdzięczności, by nasze serca zobaczyły co czynisz za nas. Wybacz nam, iż tak często jesteśmy niewdzięczni i ślepi na Twą miłość. Wybacz nam, że nie pragniemy jej przyjęcia. Oczyść nasze serca, by zobaczyły co inni za nas czynią, byśmy byli głęboko wdzięczni za dobroć, którą spotkamy u ludzi. Dzięki Ci Jezu, że nas wybrałeś, że nic nie mogło Cię od nas odciągnąć ani krzyż, ni cierpienie, ani śmierć, ni grób. Nas wybrałeś. Twoje tak znaczy tak, przeto my dzisiaj od nowa wybieramy Ciebie, Twój pokój, Twą miłość, Twój krzyż, Twe zmartwychwstanie. Ty, tylko Tyś jest naszym Panem. W imię Twoje oprzemy się złu, odeprzemy każdy czyn szatana i każdy wpływ jaki on ma. Uzdrów nas, o Jezu, ze skutków grzechu, abyśmy całym sercem mogli poświadczyć, że jesteś naszym Panem. O, Jezu, uzdrów naszą miłość, byśmy znowu mogli kochać. Uzdrów miłość w naszych rodzinach, uzdrów miłość na świecie. Uzdrów nas z wszelkiego egoizmu i próżności. Uzdrów naszą miłość, byśmy gotowi byli wszystko poświęcić i wszystko Ci powierzyć. Uzdrów naszą miłość, a znajdziemy siłę, by uwolnić się od rzeczy tego świata. Uzdrów naszą wiarę, a nasza modlitwa zawsze będzie głębokim spotkaniem z Tobą. Uzdrów nadzieję w tych, którzy bez nadziei zostali, którzy stracili wiarę w ludzi i rozczarowali się światem. Uzdrów tych, którzy są psychicznie obciążeni. Powiedz tylko słowo, a będą uzdrowione i ciała nasze. Uzdrów nas z nieuleczalnych chorób, uchroń nas od wszelkich chorób. Pobłogosław wszystkich, którzy się polecili naszej modlitwie. Za wstawiennictwem Maryi i niech nas błogosławi Bóg Wszechmogący Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen

św. Jan Paweł II

 Słowa Ojca Świętego Jana Pawła II:

Zanim stąd odejdę, proszę was…
– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę was:
– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości,
abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego,
u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha,
do której On „wyzwala” człowieka,
– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”,
która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie
nie ma ani korzenia, ani sensu.

Miarą dojrzałości i wielkości jest stawanie się „maluczkim” i uznanie siebie za sługę wszystkich.

indeksNie ulegajcie słabościom!
Nie dajcie się zwyciężyć złu!
Jeśli widzisz, że brat Twój upada podźwignij go,
a nie pozostaw w zagrożeniu.

 

 

Santo subito. Historia cudownych uzdrowień Jana Pawła II
Podczas procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II postulator ks. Sławomir Oder przedstawił 114 świadków świętości papieża – wierzących i niewierzących. Jego życie i pisma lustrowali historycy i teologowie. Ale nie byłoby kanonizacji, gdyby Kościół nie udowodnił dwóch cudów dokonanych za sprawą Karola Wojtyły. Pierwszy, to uzdrowienie francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre z choroby Parkinsona. Drugi dotyczy uzdrowienia Kostarykanki Floribeth z tętniaka mózgu. Oto ich historia.
Już w dzień pogrzebu Jana Pawła II – 8 kwietnia 2005 roku – wierni wołają 'Santo, santo’ (Święty, święty – red.), a na pl. św. Piotra pojawiają się transparenty 'Santo subito’ (Święty natychmiast). O szybkiej beatyfikacji i kanonizacji Karola Wojtyły rozprawiają kardynałowie.
Jeden z nich, Wenezuelczyk Rosalio Castillo Lara z Kurii Rzymskiej opowiada dziennikarzom o cudownym uzdrowieniu dzięki Janowi Pawłowi II kobiety chorej na raka mózgu. Papież pobłogosławił ją podczas audiencji ogólnej. Półtora miesiąca później przekazała wiadomość, że wyzdrowiała.
Włoski kardynał Francesco Marchisano mówi o swoim o uzdrowieniu z paraliżu prawej struny głosowej, które zawdzięcza polskiemu papieżowi.
13 maja 2005 roku papież Benedykt XVI ogłasza przyspieszony proces beatyfikacyjny – bez wymaganej przez Kodeks prawa kanonicznego pięcioletniej zwłoki od śmierci kandydata na ołtarze. Na postulatora, czyli adwokata świętości Jana Pawła II, wyznacza pracującego w Rzymie polskiego księdza Sławomira Odera, który urodził się w Chełmży pod Toruniem.
Zgodnie z wymogami prawa kanonicznego świętymi mogą zostać męczennicy, którzy oddali życie za wiarę, lub wyznawcy – za takiego zostaje uznany Karol Wojtyła. W przypadku wyznawców do beatyfikacji trzeba wykazać tzw. heroiczność cnót i udowodnić jeden cud. A do kanonizacji kolejny, który nastąpił już po beatyfikacji.
W procesie beatyfikacyjnym ks. Oder nie mógł uwzględnić cudów, o których opowiadali kardynałowie – bo te muszą mieć miejsce po śmierci kandydata na ołtarze.
Informacji o uzdrowieniach dzięki Janowi Pawłowi II – dokonanych za jego życia było więcej. Dotyczyły m.in. wyleczenia z raka Żyda mieszkającego w Stanach Zjednoczonych.- Aby mówić o cudzie, trzeba zbadać dwa aspekty: medyczny i teologiczny. W medycznym są trzy elementy, które muszą ze sobą współgrać. Uzdrowienie musi być natychmiastowe, całkowite i trwałe. No i oczywiście nie może być wytłumaczalne z punktu widzenia naukowego. Aspekt teologiczny, to jednoznaczne przypisanie efektu łaski uzyskanej wstawiennictwu osoby, przez którą prosiło się Boga o tę łaskę – wyjaśnia ks. Oder.
O uzdrowieniu dzięki Janowi Pawłowi II – także jeszcze za jego życia – mówiła japońska buddystka Michiko Yamamoto. Przed wizytą Ojca Świętego w 1981 r. w Tokio Michiko, która jest artystką, dostała zlecenie wykonania herbu papieskiego, później została zaproszona na spotkanie z papieżem. W 2000 roku lekarze stwierdzili u niej guza mózgu. Jej stan był na tyle ciężki, że trafiła na oddział intensywnej terapii. Tam przypomniała sobie o spotkaniu z Janem Pawłem II i zaczęła prosić go o wsparcie. Po operacji rozwój nowotworu się zatrzymał. Japonka uznała to za cud, który zawdzięcza polskiemu papieżowi. W 2008 roku przyjechała nawet na pielgrzymkę do jego rodzinnych Wadowic.
Jej przypadek nie mógł być uwzględniony w procesie beatyfikacyjnym z dwóch powodów. Po pierwsze – wróciła do zdrowia za życia kandydata na ołtarze. Po drugie – Kongregacja do spaw Świętych wymaga udokumentowania nieodwracalności cudu, a na to trzeba poczekać co najmniej 8-10 lat od zniknięcia objawów choroby. Postulator zrezygnował więc z badania nowotworów.
Podczas procesu beatyfikacyjnego badano kilkanaście przypadków uzdrowień. Jeden z nich dotyczył Włocha, miłośnika górskich wędrówek, który miał komplikacje po operacji wszczepienia zastawki serca. Jego dolegliwości ustąpiły po modlitwie do 'górala’ Jana Pawła II. Przyglądano się też sprawie włoskiej dziewczynki urodzonej w kwietniu 2011 r., która w szpitalu, wraz z dwojgiem innych noworodków, zaraziła się sepsą. W dniu beatyfikacji jej rodzice modlili się do Karola Wojtyły o uratowanie życia dziecka. Mała przeżyła, dwoje innych maluchów zmarło, mimo iż poddano je takiemu samemu leczeniu. Ks. Oder występuje do szpitala po dokumentację medyczną, ale tą zabrała prokuratura. Kiedy po kilku miesiącach postulator i jego eksperci-lekarze mogą przyjrzeć się aktom, stwierdzają, że dziewczynka przeżyła jako jedyna, bo jej organizm prawdopodobnie lepiej zareagował na szpitalną kurację.
Krótko po śmierci Jana Pawła II postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Sławomir dostaje list z Francji od matki Marie Thomas, przełożonej generalnej Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Matka Thomas w zwięźle, na 20 linijkach relacjonuje uzdrowienie siostry Marie Simon-Pierre Normand. Zakonnica w chwili uzdrowienia miała 44 lata. Z wykształcenia jest pielęgniarką pediatryczną, opiekuje się maleńkimi dziećmi i matkami na oddziale położniczym szpitala w Puyricard koło Aix-en-Provence.
W 1998 roku siostra Marie Simon-Pierre zauważa drżenie lewej ręki. Tłumaczy to przemęczeniem i nikomu o tym nie mówi, ale dolegliwości się nasilają. W kwietniu 2001 roku ma już problemy z normalnym pisaniem. W sierpniu 2002 r. neurolog diagnozuje Parkinsona. Rok później badania potwierdzają chorobę. Zakonnica zaczyna mieć problemy z poruszaniem lewą nogą, ciało jej sztywnieje, cierpi na bezsenność. Nie może prowadzić samochodu.
Na duchu podnosi ją papież Jan Paweł II. Siostra Marie widzi w telewizji jak trzęsącą się dłonią trzyma pastorał. Wie, że ojciec święty cierpi bardziej niż ona. Śmierć papieża 2 kwietnia 2005 roku jest dla niej ciosem.

Podczas transmisji z pogrzebu Jana Pawła II 8 kwietnia 2005 r. dwie zakonnice zwierzają się chorej, że chcą ułożyć modlitwę o pomoc Karola Wojtyły w jej uzdrowieniu. Kiedy 13 maja Benedykt XVI ogłasza otwarcie procesu beatyfikacyjnego papieża Polaka siostry ze zgromadzenia zaczynają modlić się wspólnie do Karola Wojtyły o pomoc dla Marie.

Ale jej stan się pogarsza. 1 czerwca prosi przełożoną, by odsunęła ją od pracy w szpitalu. Kiedy wieczorem po wspólnej modlitwie wraca do swojego pokoju, coś zmusza ją do sięgnięcia po pióro. Zdumiona widzi, że pismo jest proste i czytelne. Zasypia. 2 czerwca budzi się o świcie. Po raz pierwszy od wielu miesięcy przespała całą noc.
Nazajutrz jest już zupełnie zdrowa. Opowiada o tym pozostałym siostrom. Jak opisuje ks. Oder w książce 'Zostałem z wami. Kulisy procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II’, 7 czerwca bada ją neurolog. Kręci z niedowierzaniem głową. Diagnoza: całkowity zanik wszystkich oznak choroby Parkinsona.

Po lekturze listu z Francji ks. Oder pokazuje dokumentację siostry Marie rzymskim lekarzom. Ci radzą mu, by rozpoczął postępowanie w sprawie uznania cudownego uzdrowienia.

Proces, który toczy się przed trybunałem diecezjalnym w Aix-Arles, gdzie mieszkają siostry, rozpoczyna się w marcu 2006 roku i trwa 12 miesięcy. Trybunał wzywa 15 świadków, angażuje lekarzy różnych specjalizacji, którzy tworzą 20 ekspertyz. Siostra Marie Simon-Pierre poddawana jest niezliczonej liczbie badań. Akta sprawy przekraczają 600 stron. Tak szczegółowe dochodzenie wiąże się z wątpliwościami, jakie zgłaszają niektórzy lekarze. Kwestionują pierwotną diagnozę – chorobę Parkinsona – bo jest ona nieuleczalna.
– Mówienie, że nie mógł to być Parkinson, bo z Parkinsona się nie zdrowieje, jest błędem logicznym, bo w cudzie chodzi właśnie o to, co jest po ludzku niemożliwe ? podkreśla ks. Oder. – To postępowanie potwierdza powagę, z jaką Kościół traktuje cuda.
16 listopada 2009 r. komisja kardynałów podejmuje decyzję o skierowaniu do Benedykta XVI prośby o ogłoszenie Jana Pawła II błogosławionym. 19 grudnia tego samego roku papież zatwierdza dekret o uznaniu heroiczności cnót Karola Wojtyły, a 14 stycznia 2011 r. uznaje cud – co zamyka proces beatyfikacyjny.
Uroczystość beatyfikacyjna odbywa się 1 maja 2011 roku. Do Watykanu przyjeżdża na nią siostra Marie Simon-Pierre. Podczas mszy na placu św. Piotra wnosi na ołtarz relikwię – ampułkę z krwią Karola Wojtyły. Ks. Oder utrzymuje z nią regularny kontakt. Wiosną 2014 r. zakonnica czuje się doskonale.
Do kanonizacji Jana Pawła II jest potrzebny już tylko jeden cud. Warunek: musi nastąpić po beatyfikacji Ojca Świętego.
Na przełomie marca i kwietnia 2012 roku ksiądz Oder na watykańskiej stronie internetowej poświęconej Karolowi Wojtyle znajduje relację, która zaczyna się słowami: 'Jestem kobietą, mam 48 lat. Z całego serca chcę, aby świat dowiedział się, że dzięki wstawiennictwu mojego Ojca Świętego Jana Pawła II Pan wejrzał we mnie w swoim Miłosierdziu i mnie uzdrowił…’
Jak czytamy w książce 'Uzdrowiona. Kostarykański cud Jana Pawła II’, postulator zaczyna interesować się sprawą uzdrowienia z tętniaka mózgu, ale nie może odnaleźć autorki świadectwa. Ta podpisuje się tylko: 'Floribeth Mora Díaz, Kostaryka’. Żadnego adresu, maila, czy numeru telefonu.
Jest maj 2012 roku. Ksiądz Oder prosi pracowników postulacji, by odnaleźli adres mailowy, z którego przesłano wiadomość. Ustalają, że należy do jakiejś firmy. Odpisują z prośbą o kontakt, ale adresat milczy. Księdzu Oderowi udaje się dotrzeć do Floribeth dzięki temu, że w liście wspomniała o relikwii Jana Pawła II w pobliskiej parafii. Współpracownicy postulatora dzwonią do księdza Dariusza Rasia – sekretarza kard. Dziwisza – który zawiózł ją do Kostaryki.
Ksiądz Raś przekazuje kontakt do proboszcza parafii, w której zostały wystawione relikwie. Kostarykański proboszcz odnajduje Floribeth.

8 kwietnia 2011 roku rano Kostarykanka Floribeth Mora Díaz, matka czworga dzieci, z bardzo silnym bólem głowy i nudnościami trafia do szpitala w pobliskim Cartago. Zaczyna wymiotować, traci równowagę. Lekarz kładzie wszystko na karb przemęczenia, diagnozuje migrenę, serwuje zastrzyk przeciwbólowy, zapisuje leki i zaleca odpoczynek. Ale po kilku dniach jej stan się pogarsza i 14 kwietnia trafia do specjalistycznej kliniki w San José, stolicy Kostaryki. Tomografia wykazuje tętniaka mózgu. Lekarz zaleca arteriografię. Ale sonda nie może dotrzeć do uszkodzonego fragmentu w głowie pacjentki – może się to skończyć uszkodzeniem mózgu i śmiercią. Tętniak znajduje się w takim miejscu, iż operacja jest niemożliwa. 23 kwietnia lekarze wypisują Flori ze szpitala. Uprzedzają ją, że tętniak w końcu pęknie i czeka ją śmierć. Może to nastąpić jutro, a może za miesiąc. Początkowo jej mąż robi awanturę. Ale w końcu zabiera ją do domu. Floribeth jest na bardzo mocnych środkach przeciwbólowych, ma sparaliżowaną lewą część ciała.
Beatyfikacja Jana Pawła II 1 maja 2011 roku jest ważnym wydarzeniem także w Kostaryce.
Na stadionie narodowym w San José służby porządkowe ustawiają olbrzymie telebimy, by mieszkańcy mogli oglądać transmisję z Rzymu.
Kiedy na pl. Św. Piotra w Wiecznym Mieście zaczyna się msza beatyfikacyjna, w domu Floribeth jest druga w nocy. Kobieta ogląda z łóżka ceremonię transmitowaną przez telewizję. Towarzyszy jej zdjęcie papieża z dziennika 'La Nacion’. Modli się do Karola Wojtyły prosząc go o uzdrowienie. Nad ranem wyczerpana zasypia.
Budzi się rano. Słyszy, że ktoś do niej mówi: 'Wstań’. Jej wzrok pada na fotografię Jana Pawła II. Papież na obrazku wznosi do góry obie ręce. Kobieta słyszy znów: 'Wstań, nie bój się!’. Widzi, jakby ręce Ojca Świętego wyłaniały się z fotografii, podnosiły ją z łóżka. Floribeth wstaje i idzie do kuchni. Na stole stoją dwa brudne kubki po śniadaniu. Bierze się za zmywanie.
Kiedy Floribeth spotyka zdumionego męża, mówi mu, że czuje się świetnie. – Ale nie powiem ci, co mi się przydarzyło, bo pomyślisz, że oszalałam – dodaje.
Pierwszego dnia odczuwa jeszcze niedowład lewej strony ciała. Ale objawy z czasem mijają. Kobieta odstawia leki przeciwbólowe.
11 listopada 2011 roku Mora zjawia się w klinice w stolicy kraju na wizycie kontrolnej. Wchodzi o własnych siłach. Doktor Vargas ogląda wyniki rezonansu magnetycznego mózgu. Wyciąga z komputera płytę i upewnia się, czy nie pomylono pacjentów. Wychodzi do pracowni żeby sprawdzić, czy nie zaszła pomyłka. Na obrazie nie widać tętniaka.
Wiosną 2012 roku do rzymskiego biura postulatora procesu kanonizacyjnego dociera dokumentacja medyczna Kostarykanki. Ks. Oder pokazuje ją watykańskiemu lekarzowi. Ten orzeka – trzeba powtórzyć badania w Europie. Floribeth się zgadza. W październiku 2012 roku razem z mężem i księdzem Solano przylatuje do Rzymu i w tajemnicy oddaje się w ręce fachowców z kliniki Gemelli. Specjaliści potwierdzają diagnozę swoich kolegów z Ameryki Łacińskiej.
Proces w sprawie uznania drugiego cudu za sprawą Jana Pawła II rusza 20 listopada 2012 roku i trwa do 14 grudnia 2013 r. Na przełomie listopada i grudnia ks. Oder wylatuje do Kostaryki. W styczniu ub.r. dokumentacja trafia do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, zatwierdzają ją lekarze, teologowie oraz hierarchowie. 5 lipca 2013 r. za zgodą papieża Franciszka Kongregacja wydaje dekret uznający cud za wstawiennictwem Jana Pawła II.

Źródło gazeta.pl

 

Chlorek cezu

WYKORZYSTANIE chlorku cezu w leczeniu nowotworów Dr James Howenstine

Laureat Nagrody Nobla, Dr Otto Warburg odkrył, że gdy obniża się poziom tlenu z tkanek o 35% przez 48 godzin normalne komórki zostają przekształcone do nieodwracalnych komórek nowotworowych. Chorzy na raka mają niski poziom tlenu we krwi zwykle około 60% niższy w porównaniu do normalnych wartości. Wspólne terapie stosowane w leczeniu nowotworów (chemioterapia i promieniowania) powodują drastyczne spadki poziomu tlenu w organizmie. Tkanki które są zakwaszone zawierają niskie poziomy tlenu podczas gdy tkanki które mają odczyn zasadowy mają wysoki poziom tlenu.

Cytat

Otto Heinrich Warburg (ur. 8 października 1883 w Freiburgu (Badenia), zm. 1 sierpnia 1970 w Berlinie) – biochemik niemiecki, syn Emila Warburga, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny w roku 1931 za odkrycie budowy i działania enzymów oddechowych.

Od 1915 profesor Uniwersytetu w Berlinie, od 1930 dyrektor Kaiser-Wilhelm-Institut für Zellphysiologie w Berlinie-Dahlem. Od 1934 członek Towarzystwa Królewskiego (Royal Society) w Londynie.

Badał procesy oddychania komórkowego, grup prostetycznych enzymów flawinowych i dehydrogenaz, enzymów oddechowych (tzw. oddechowy enzym Warburga, cytochromy) oraz mechanizm oddychania tkanek rakowych.

Dokonał odkrycia roli witaminy (PP i B2) w dziedzinie procesów fizjologii komórek nowotworowych oraz odkrył enzymy oddechowe w żywych komórkach, określił ich budowę i działanie, za co otrzymał w 1931 Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

Profesor Otto Warburg już na początku XX. wieku twierdził, że osłabiony układ immunologiczny i zaburzona przemiana materii prowadzą do powstawania komórek nowotworowych w organizmie człowieka. Udowodnił, że rozwój raka jest procesem anaerobowym. Twierdził, że: komórki nowotworowe odżywiają się glukozą, a nie tlenem, jak komórki zdrowe. Spożycie cukru przeto podnosi poziom glukozy i dostarcza paliwa selektywnie zużywanego przez komórki nowotworowe.

Cytat

źródło – http://pl.wikipedia….einrich_Warburg

W normalnych warunkach glukoza jest łatwo wprowadzana do komórek również tlenu i łatwo i produkty odpadowe są równie szybko eliminowane z komórki. PH komórki pozostaje w normalnym zakresie 7,35. Gdy zewnętrzne błony komórki są chronicznie podrażniana przez substancje toksyczne (narażenia na działanie czynników rakotwórczych) membrana ta funkcjonuje nienormalnie poprzez brak umożliwienia wnikania tlenu do komórki, gdy glukoza jest jeszcze w stanie przedostać się do komórki.

Jony potasu są odpowiedzialne za zdolność penetracji glukozy do komórki. Potas wnika do komórek nowotworowych w normalny sposób, glukoza także ciągle przedostaje się do komórek rakowych. Komórki nowotworowe mają tylko 1% zawartości wapnia którą stwierdzono w normalnych zdrowych komórkach. Zawartość wapnia, magnezu i sodu jest krytycznie ważna ponieważ jony są odpowiedzialne za doprowadzenie tlenu do komórek, który przy małym minimalnym ich stężeniu nie możne wprowadzić tlen do komórek nowotworowych. Mamy więc komórki nowotworowe zawierające glukozę, ale nie mające tlenu.

Odnośnie tlenu, który nie dostaje się do komórek – to właśnie tlen kontroluje pH komórki która w przypadku braku tlenu staje się bardziej „kwaśna”. To jest spowodowane przez pojawienie się nieprawidłowego metabolizmu (beztlenowej glikolizy), w których glukoza jest przekształcana (fermentacja) do dwóch cząsteczek kwasu mlekowego. To wytwarzanie kwasu mlekowego natychmiast obniża pH w komórce do 6,5 lub niższej. Kwasu mlekowy zaburza zdolność do prawidłowego tworzenia DNA. To prowadzi do szybkiego wzrostu komórek nowotworowych i niekontrolowanego dzielenia się. Witamina C i Cynk mogą znacznie zwiększyć wychwyt cezu, rubidu i potasu do komórek nowotworowych – o ich roli będziemy pisać poniżej.

Programy leczenia raka oparte są na koncepcji, że chemioterapia zabije więcej komórek nowotworowych niż komórek zdrowych i w ten sposób prowadzi do odzyskania zdrowia. Komórki (szpik kostny), które umożliwiają człowiekowi walkę z rakiem są uszkodzone przez chemioterapię. Zarówno chemioterapia i promieniowanie uszkadza system odpornościowy, który jest niezbędny dla przetrwania raka.

Kartel farmaceutyczny nie ma interesu w leczeniu raka, ponieważ chemioterapia jest niezwykle opłacalna dla przemysłu farmaceutycznego. Ważny trop wskazuje, że nie ma szczerych chęci i zainteresowania w leczeniu raka – przemawia za tym fakt, że tylko 0,5% (połowa jednego procenta) zysków firm farmaceutycznych wydawane jest na badania nad rakiem.

PAMIĘTAJ, KAŻDY Z NAS JEST CHORY NA RAKA KILKA RAZY W CIĄGU DNIA!!!

W naszym organiźmie codziennie dochodzi do tworzenia i śmierci milionów nowych komórek w tym samym czasie. Podczas tworzenia nowych komórek raz na około milion podzieleń komórka rodzi się wadliwa bez kontrtoli w rozwoju nosząca znamiona komórki inowotworowej.

U każdego z nasz codziennie powstaje kilka komórek nowotworowych, jednak sa one zawsze niszczone przez UKŁAD ODPORNOŚCIOWY (system immunologiczny)!

Tylko system immunologiczny jest w stanie zarejestrować kształt i rodzaj komórki nowotworowej która powstała w organiźmie i wytworzyć odpowiednie przeciwciało w celu zniszczenia tej komórki.

– zauważmy proszę zasadność, iż skuteczność tradycyjnych terapii nowotworowych rośnie w przypadku stosowania standartowych leków immunostymulujących. To nie przypadek!

Istnieje co najmniej 6 rzeczy, które mogą uszkodzić Twój system odpornościowy:

1) Niedobory żywieniowe (przykłady) – słabe rezerwy witaminy C i E mogą zwiększyć zachorowalność na raka. Brak selenu zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji i nowotworów złośliwych, chorób serca.

2) Ciężkie zakażenia mogą wyczerpywać fagocyty, tworzyć problemy z krzepnięciem, niedobory żywieniowe, zaburzenia krążenia itp.

3) Ekspozycja na promieniowanie – uszkadza DNA i szpik kostny. Promieniowanie prowadzi do złośliwych zmian w komórkach i zwiększa szansę na wystąpienie zakażenia.

4) Toksyny, niezdrowe tłuszcze trans w diecie, metale ciężkie, pestycydy, herbicydy, środki chemiczne, fluorki itp. Szkodzą one zdolności układu odpornościowego do uruchomienia szybkiej skutecznej odpowiedzi. Brak w diecie kwasów tłuszczowych omega-3 jest ważnym powodem powodującym uszkodzenie układu odpornościowego u 90% ludzi.

5) Gdy jesteś narażony na przedłużony stres Twoje ciało stale uwalnia kortyzon, który powoduje tłumienie układu odpornościowego, śmierć komórek nerwowych, brak niszczenia nienormalnych komórek.

6) Starzenie się jest zmniejszoną zdolnością do aktywacji układu odpornościowego. Przyczynia się to do powstawania nowotworów i infekcji u osób starszych.

Terapie tworzące środowisko zasadowe w organiźmie w leczeniu raka

Części świata, które mają wysoki poziom silnych alkalicznych minerałów w ich wodach mają bardzo małą częstość występowania raka. Np. Indianie Hopi mają wodę zawierającą rubidu i potasu, mieszkańcy Hunzas północnego Pakistanu mają wysokie stężenie cezu i potasu w wodzie. W Hopi i Hunzas nikt nie choruje na raka, o ile nie oddali się od ojczyzny. W diecie ludzi z Hopi i Hunzas często pojawiają się pestki moreli.

Minerały najbardziej alkaliczne (cezu, rubidu) są w stanie wejść do komórek nowotworowych. Ich silne właściwości alkaliczne, zwłaszcza cezu powoduje pH w komórce wzrasta do wartości do 8 lub więcej, ponieważ wpływają one na pH, od słabego kwasu (kwasu mlekowego) w komórce nowotworowej do wartości zasadowej. Alkaliczne komórki nowotworowe mogą przetrwać tylko kilka dni lub mniej, w zależności od stopnia zasadowości obecnego w komórce rakowej.

Jednym z efektów obserwowanych po terapii cezu jest uderzający wzrost poziomu kwasu moczowego we krwi. Jest to spowodowane przez masowe uwalnianie DNA z martwych komórek nowotworowych. DNA jest metabolizowane do kwasu moczowego. Zazwyczaj wartości zmieniają się z 3,5 mg do 20 mg.

To może spowodować chwilowe zaburzenia czynności nerek, ponieważ duże ilości kwasu moczowego w kanalikach nerkowych mogą tworzyć kryształy, które blokują kanaliki. Jeżeli duża liczba kanalików nerkowych zostanie zatkania nerka nie wydali całego kwasu moczowego i może dojść do rozwoju mocznicy. łatwo temu zaradzić przy użyciu środka farmaceutycznego Xyloprim (allopurynol).

Kolejna rzeczą którą trzeba widzieć o komórkach rakowych jest fakt, iż komórki nowotworowe zawierają beleczkowania fibryny od 13 do 15 razy grubsze niż beleczkowania fibryny okolicy normalne komórki. Ta siatka fibryny otaczającej komórkę nowotworową może odgrywać kluczową rolę w zdolności komórek nowotworowych do uniknięcia zniszczenia przez co jest to dość trudne dla limfocytów aby zabić i fagocytować komórkę rakową. Z wiekiem nasza zdolność do wytwarzania enzymów systematycznie maleje. Kluczowym elementem enzymu jest chymotrypsyna lub Serrapeptase oba zwiększają zdolność organizmu do wytwarzania większej ilości enzymów.

Znane wyniki kliniczne terapii cezem

Dr HE Sartori zaczął program leczenia cezem w kwietniu 1981 roku w Life Sciences uniwersalne Kliniki Medycznej w Rockville w stanie Maryland. W programie udział wzięło pięćdziesięciu pacjentów z rozpowszechnionymi przerzutami w całym ciele. Czterdzieści siedem z tych 50 pacjentów korzystało już już z wszystkich możliwych dostępnych sposobów leczenia, tj. chirurgia, promieniowanie, wielu sesji chemioterapii. Ich stan był beznadziejny.

Chlorek cezu podano w 3 równych dawkach podzielonych od 6 do 9 g na dobę. Witaminy uzupełniające w emulsji (100,000 do 300,000 U), witaminę C (od 4 do 30 gramów), cynk (80 do 100 mg), selenu (600 do 1200 mg), oraz amigadalinę (1500 mg). Podano również inne dodatki. Dieta składała się głównie z całych ziaren, warzyw, żywności bogatej w kwas linolenowy (siemię lniane, soja, orzech włoski, kiełki pszenicy) i innego pożywienia.

Podano cez chorym z różnymi rodzajami nowotworów – 10 pacjentów z rakiem piersi, 9 z rakiem jelita grubego, 6 z rakiem prostaty, 4 miało raka trzustki, 5 raka płuc, 3 raka wątroby, 3 miało chłoniaka, 1 miał mięsak Ewinga z miednica, 1 miał gruczolakoraka i 8 miał raka z nieznanego miejsca pochodzenia.

Około 50% pacjentów z rakiem piersi, okrężnicy, prostaty, trzustki i raka płuc wyleczyło nowotwór. Pamiętajmy przeżycie w rakach z przerzutami leczonych metodami konwencjonalnymi wynosi ok 2% w skali 5 lat.

Trzech pacjentów było w stanie śpiączki, gdy rozpoczynano leczenie. Trzynastu pacjentów zmarło w ciągu pierwszych 2 tygodniu terapii. Wyniki autopsji u każdego z tych 13 ujawniło zmniejszenie wielkości guza spowodowanych terapią cezu. Ból zniknął także u wszystkich pacjentów w ciągu 1 do 3 dni po rozpoczęciu leczenia cezem.

Na uwagę zasługuje fakt, iż terapie cezem była poprzedzona w większości przypadków chemioterapią i radioterapią która zniszczyła układ immunologiczny i naturalne zdolności obronne organizmu.

Każda terapia alkaliczna powoduje zmiany pH w korpusie w kierunku stanu bardziej alkalicznego. Powoduje to przemieszczanie potasu do komórek, które mogą prowadzić do niskich wartości potasu w surowicy. Ten ruch potasu do komórek oznacza, że osoba może mieć można zmniejszone stężenie potasu we krwi, dlatego bezwzględnie należy pamiętać o suplementacji potasu podczas terapii cezem.

Źródło rakformumpl

Komsa ryżowa – Quinoa

imagesQuinoa, w Polsce nazywana komosą ryżową, znana już jest od czasów Inków i Azteków. Jednak dopiero niedawno zawitała w naszych kuchniach a przede wszystkim na naszym talerzu. Coraz łatwiej można ją znaleźć w sklepach za przystępną cenę. Jest zaliczana do tzw. ‘superfoods’, czyli niezwykle zdrowych i korzystnych dla naszego organizmu produktów. W bardzo fajny sposób zastępuje ryż jak również dodawana jest do sałatek i deserów.

Właściwości Quinoa
Komosa ryżowa zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne – czyli te, których nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć i muszą być pobierane z pożywienia. Jest więc idealnym pokarmem dla wegetarian, wegan oraz małych dzieci.
Quinoa zawiera m.in. lizynę, która jest niezastąpionym aminokwasem egzogennym potrzebnym do odbudowy i naprawy komórek ciała – ma więc działanie antynowotworowe. Nie zawiera glutenu,może zatem być bezpiecznie stosowana przez osoby z celiakią czy nietolerancją glutenu. Ma bardzo niski indeks glikemiczny, to znaczy, iż nie podnosi gwałtownie poziomu cukru we krwi. Jest idealnym pokarmem dla osób chorych na cukrzycę lub odchudzających się, gdyż po zjedzeniu posiłku zawierającego komosę ryżową poziom cukru we krwi pozostanie przez dłuższy czas na tym samym poziomie, a to oznacza, iż nie będziemy czuć ochoty na podjadanie pomiędzy posiłkami.
Jest bogatym źródłem magnezu, żelaza, miedzi, fosforu i wapnia. Zawiera witaminy z grupy B – w tym również witaminę B6, która w parze z magnezem dba o nasz układ nerwowy oraz krwionośny. Komosa ryżowa ma działanie przeciwmiażdżycowe oraz przeciwnowotworowe, gdyż zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym dobrze wszystkim znane kwasy Omega 3 – zabójcę wolnych rodników, który jednocześnie naprawia i uzdrawia nasze neurony. Dodatkowo zawiera witaminę E, dzięki której kwasy tłuszczowe zachowują swoją stabilność nawet podczas procesu gotowania. Dzięki wysokiej zawartości błonnika przeciwdziała zaparciom, oczyszcza organizm (szczególnie jelito grube) z toksyn. Quinoa zawiera więcej wapnia niż mleko, a co ważniejsze – wapń z komosy ryżowej jest łatwiej przyswajalny niż wapń z mleka! Idealna jest więc dla osób z nietolerancją laktozy.
Quinoa według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej
Natura termiczna komosy ryżowej jest ogrzewająca – znakomita na chłodne jesienne i zimowe posiłki, rewelacyjna jako dodatek do pożywnych wzmacniających zup oraz zbożowych śniadań. Quinoa ma smak słodki, znaczy to, iż wzmacnia Żołądek, Śledzionę i Trzustkę, odżywia przez to cały organizm, gdyż według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej narządy te są odpowiedzialne za odżywianie. Wzmacnia Yang i Yin Nerek – idealna dla kobiet z trudnościami w zajściu w ciążę, dla sportowców, kobiet po porodzie, osób osłabionych chorobą i długotrwałym leczeniem, np. po chemioterapii. Równoważy funkcje Osierdzia, które według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest strażnikiem serca – przeciwdziała więc miażdżycy naczyń wieńcowych, nadciśnieniu i wysokiemu poziomowi cholesterolu w surowicy krwi. Naturalnym kolorem komosy ryżowej jest kolor biały lub lekko szary; według medycyny tradycyjnej – kolor taki odpowiada Elementowi Metalu – czyli w dużym skrócie – narządom wewnętrznym takim jak Płuca i Jelito Grube. Można więc uściślić, że komosa ryżowa wzmacnia Płuca, a przez to również energię obronną organizmu – Wei Qi, jest więc idealnym pokarmem dla osób często łapiących infekcje – w tym również dla dzieci, szczególnie tych, które zaczynają swoją przygodę w przedszkolu lub szkole.
Jak przyrządzać?
Gotowana komosa ryżowa jest bardzo delikatna w smaku. Aby przygotować komosę ryżową „na gęsto”, należy opłukać pożądaną ilość quinoa pod bieżącą wodą – najkorzystniej robić to na sicie, gdyż w ten sposób usuwamy ewentualną goryczkę, którą w naturalny sposób pokryte są wszelkie nasionka (ochrona przed zwierzętami roślinożernymi). Jedną szklankę umytej komosy gotujemy w co najmniej 3 szklankach wody lub bulionu przez około 20 – 30 minut. Rewelacyjnie sprawdza się łączenie komosy z innymi zbożami, np. z kaszą jaglaną czy ryżem – gotujemy wtedy obie rośliny w jednym naczyniu. Komosę ryżową można zmielić w blenderze lub młynku do kawy na mąkę, które rewelacyjnie wzbogaci w wartości odżywcze oraz smak słodkich i wytrawnych wypieków. Pyszne są domowe chleby, wypiekane na zakwasie, z dodatkiem mąki z komosy ryżowej.
źródło Ewa Wysocka

Reiki

indeksMedycyna naturalna staje się coraz bardziej powszechna, ponieważ ludzie czują się lepiej i nie ma skutków ubocznych. Ponadto coraz więcej ludzi nie widzi skuteczności w tradycyjnej medycynie co pozwala szukać alternatywnych źródeł. Nie, które dolegliwości oraz choroby nie są możliwe do wyleczenia za pomocą medycyny tradycyjnej, ponieważ lekarz nie widzi żadnych objawów ani urządzenia tego nie wykrywają.

Kiedy taki stan rzeczy ma miejsce wówczas jedną z lepszych możliwości jest wykorzystywanie energii w jej czystej postaci…

To bardzo przyjemna, ciepła i cudowna energia, którą tak naprawdę ma każdy człowiek w sobie. Kiedy jest zablokowana wtedy pojawiają się choroby ponieważ brakuje swobodnego przepływu oraz równowagi.

W takich sytuacjach warto poddać się zabiegom Reiki

Są to znane od tysięcy lat zabiegi, które na Wschodzie mają ogromną popularność. Ich zaletą jest to że są naturalne, przyjemne i leczą od razu tam gdzie powinny. Pacjent nie musi znać dokładnie miejsc gdzie jest ból ponieważ energia sama tam dosięga i leczy.

Aby skorzystać z energii Reiki należy udać się do prawdziwego mistrza Reiki, który ma uprawnienia i dokumenty na wykonywanie swoich czynności.

Cały zabieg polega na przekazywaniu cudownej czystej energii do kanałów energetycznych pacjenta. Ten leży kolorowe kredki szkolne zrelaksowany tak aby ciało mogło wchłonąć tę energię. Zabieg trwa około pół godziny i można go powtarzać nawet kilka razy w tygodniu.

Osoby, które są gotowe mogą przyjąć same inicjacje Reiki dzięki czemu mogą leczyć się samodzielnie

Wystarczy przyłożyć w ciszy i spokoju ręce do bolących miejsc i energia je rozluźnia, łagodzi i ogrzewa. Najbardziej czułe punkty to meridiany oraz czakramy, które są ośrodkami energetycznymi wtłaczającymi energię do organizmu. Jej swobodny przepływa oznacza pełne zdrowie psychiczne oraz fizyczne.

Leczenie energią Reiki jest przede wszystkim trwałe i pomaga nawet w najbardziej trudnych schorzeniach

Energia Reiki służy także do chorób ciężkich i nieuleczalnych tradycyjną metodą. Wprawdzie korzystanie z zabiegów kosztuje około stu złotych to efekty są widoczne poprzez lepsze samopoczucie. Warto korzystać z zabiegów Reiki do podnoszenia własnej energetyki szczególnie wtedy kiedy chory czuje się bardzo źle.

Ta energia doskonale wpływa na osoby chorujące na raka, cukrzycę, miażdżycę, padaczkę, prostatę, stwardnienie rozsiane czy też inne bardzo poważne choroby. Przy takich dolegliwościach nie pomaga jeden zabieg tylko kilka i warto je robić jak najczęściej.

Energię Reiki można przyjmować również na odległość ponieważ nie zna ona granic i jest nieograniczona.

Naturalne składniki granatów i mango mogą hamować rozwój raka piersi

indeksJedzenie granatów może obniżyć ryzyko zachorowania na raka piersi zależnego od hormonów – informuje styczniowe wydanie pisma ” Cancer Prevention Research”. Także związki zawarte w mango mogą hamować wzrost raka piersi i raka okrężnicy – wynika z najnowszych badań amerykańskich, o których informuje serwis internetowy EurekAlert.
Naturalne składniki – granat_211551_6496.jpg

W przypadku granatów ma to związek z tym, że granaty zawierają substancje hamujące enzym aromatazę odpowiedzialny za produkcję żeńskich hormonów płciowych – estrogenów. Hormony te pobudzają podziały komórek gruczołu mlekowego i zwiększają ryzyko rozwoju hormonozależnych guzów piersi.

Naukowcy z Beckman Research Institute w Duarte (stan Kalifornia) analizowali właściwości różnych substancji należących do elagotanin, w które obfitują owoce granatowca (Punica granatum).

Okazało się, że poprzez blokowanie aromatazy hamują one podziały komórek raka piersi w laboratorium. Szczególnie skuteczna w tym okazała się być urolityna B, będąca metabolitem kwasu elagowego.

Zdaniem nieuczestniczącego w badaniach dr. Gary’ego Stonera z Uniwersytetu Stanu Ohio, potrzebne są dalsze testy, które potwierdzą skuteczność urolityny B w prewencji hormonozależnego raka piersi.

„To były badania in vitro, w których potrzebowano stosunkowo dużych ilości elagotanin, by zahamować podziały komórek raka piersi w hodowlach. Nie ma pewności czy te same stężenia można by osiągnąć w organizmie ludzi i zwierząt dzięki diecie, bo elagotaniny nie wchłaniają się łatwo z pokarmu” – skomentował dr Stoner. Uważa on jednak, że póki co nie ma przeciwwskazań, by włączyć do diety większe ilości granatów. Ich składniki mają bowiem także silne właściwości przeciwutleniające, a przez to mogą chronić przed stanami zapalnymi leżącymi u podłoża m.in. chorób układu krążenia.

Z kolei dr Powel Brown onkolog z Uniwersytetu Stanu Teksas uważa, że w przyszłości naukowcy powinni przebadać również wpływ soku z granatów na poziom estrogenów u kobiet oraz na objawy menopauzalne. Potrzeba więcej badań, które pomogą zrozumieć potencjalne ryzyko oraz korzyści związane ze stosowaniem soku z granatów lub jego składników w prewencji nowotworów, podkreślił Brown.

Dr Susanne Talcott z Texas AgriLife Research wraz z mężem postanowili sprawdzić wpływ wyciągu z owoców mango na komórki różnych nowotworów. Testowany wyciąg zawierał polifenole, czyli roślinne związki o właściwościach przeciwutleniających. Były to zwłaszcza gallotaniny, substancje o gorzkawym smaku i działaniu wysuszającym, które występują w dużych ilościach w pestkach winogron, czerwonym winie oraz w herbacie.

Doświadczenia prowadzono na hodowlach komórek raka jelita grubego, raka piersi, płuc, białaczki oraz raka prostaty.

Okazało się, że wyciąg z mango najskuteczniej hamował wzrost komórek raka piersi i okrężnicy, natomiast w przypadku pozostałych nowotworów efekty były słabsze.

„Zaobserwowaliśmy, że nie wszystkie komórki nowotworowe były w takim samym stopniu wrażliwe na polifenole z mango” – komentuje dr Talcott. Jednakże, w komórkach raka piersi oraz raka jelita grubego związki te skutecznie pobudzały apoptozę, tj. proces zaprogramowanej samobójczej śmierci, za pośrednictwem którego organizm pozbywa się chorych i niebezpiecznych komórek.

Co ważne, w testowanych stężeniach wyciąg z owocu nie szkodził zdrowym komórkom jelita hodowanym razem z nowotworowymi.

„Mango ma ok. 4 do 5 razy mniejsze własności przeciwutleniające niż winogrona, a mimo to ciągle utrzymuje całkiem dobre własności przeciwnowotworowe” – podkreśla dr Talcott. Dlatego dobrze jest pomyśleć o włączeniu mango do swojej diety, dodaje.

Badaczka i jej mąż liczą, że w bliskiej przyszłości uda im się przeprowadzić małe kliniczne badania na pacjentach, którzy mają nasilone stany zapalne w jelitach, co zwiększa ryzyko rozwoju raka. Jeśli uda się wykazać, że wyciąg z mango ma jakiekolwiek właściwości przeciwnowotworowe, to można będzie rozpocząć szerzej zakrojone badania w tym kierunku, podsumowuje dr Talcott.

Źródło onet.pl

Soda oczyszczona w leczeniu nowotworów

imagesSoda Oczyszczona ma wiele zastosowań i każdy z nas używa jej na co dzień. Znajduje się w środkach czyszczących, proszkach do prania, kosmetykach i niektórych pastach do zębów. Ma liczne zastosowania w kuchni i przemyśle spożywczym. Co ciekawe, soda oczyszczona (a precyzyjniej wodorowęglan sodu, o wzorze sumarycznym NaHCO3) posiada całą gamę zastosowań w medycynie. Skupię się na jednym z nich – zastosowaniu tego związku w leczeniu nowotworów i postaram się w przystępny sposób wyjaśnić, na czym dokładnie jego pozytywne działanie polega.

Przyjętym i udowodnionym faktem jest, że otoczenie nowotworu i sam guz nowotworowy, ma odczyn kwaśny (poniżej 7 w skali PH, precyzyjniej – pomiędzy 6.5 a 6.9 ), zaś komórki zdrowe, lekko zasadowy – pomiędzy 7.2 a 7.5 . Soda oczyszczona posiada PH 10,3, a więc jest związkiem bardzo zasadowym.
Komórki, zarówno te zdrowe, jak i nowotworowe, mogą żyć i rozmnażać się tylko w ściśle określonym zakresie PH. Zdrowe komórki posiadają doskonały mechanizm regulacji PH, w odróżnieniu od nowotworowych, w których ten mechanizm jest mocno upośledzony. Zwiększając PH wokół i we wnętrzu komórek nowotworowych, można teoretycznie doprowadzić do ich bardzo szybkiej śmierci, ze względu na brak sprawnie działającego mechanizmu kontroli PH w tych komórkach. Komórki nowotworowe nie znoszą jeszcze jednej rzeczy – tlenu. Jeśli PH w komórce nowotworowej zwiększymy do 7,5, komórka ta umrze, powyżej PH 8, umrze znacznie szybciej. Zdrowym komórkom wysokie PH nie straszne – potrafią je regulować do bezpiecznego poziomu.

W badaniu tym (o którym wspominałem w notce o Simoncinim), badano wpływ oralnego przyjmowania roztworu sody oczyszczonej z wodą przez specjalnie spreparowane, biedne szczury laboratoryjne (pozbawione układu odpornościowego), na wszczepione im komórki nowotworowe i wyhodowane z nich guzy, oraz ilość i tempo powstawania przerzutów. Jedna z grup zwierząt, dostawała samą wodę, druga zaś wodę z sodą. Nie stwierdzono zmniejszenia się ilości komórek nowotworowych u grupy zażywającej sodę, jednak stwierdzono znacznie mniejszą ilość przerzutów. PH samych guzów nie udało się naukowcom zwiększyć, jednak zwiększone było PH wokół guzów. We wnioskach z wyników tego badania, zalecono dalsze badania wpływu wodorowęglanu sodu na komórki nowotworowe. A więc – nie udało się zabić komórek nowotworowych, jednak uzyskano dramatyczny spadek liczby przerzutów – znacznie zahamowano więc rozwój raka.

W jaki sposób zwiększyć PH naszego ciała?

Odżywiajmy się odpowiednio zasadową żywnością, jednak wymaga to czasu. Oto tabelka prezentująca kwaśną i zasadową żywność: http://www.chemicalinjury.net/html/alkaline_diet_for_healing.html

Z pomocą przychodzi tutaj soda oczyszczona. Przyjmując regularnie jej wodny roztwór, można w przeciągu kilku dni doprowadzić do znacznego zwiększenia PH w naszym ciele, który przez następne miesiące utrzymamy możliwie najbardziej alkaliczną dietą.

Simoncini w leczeniu nowotworów, stosuje bezpośrednią infuzję roztworu wodorowęglanu sodu na guzy. W przypadku miejsc trudno dostępnych (np. guzy w miejscach niedostępnych przez usta lub odbyt), stosuje się specjalną technikę, zwaną port-access. Jest to o wiele mniej inwazyjna metoda dotarcia do danego miejsca w naszym ciele. Wygląda to tak (drastyczne zdjęcia!): http://www.businet.be/bus_medical/cardio/en/online/pro_sur/portaccess/Port-Access%20Operative%20Procedure.pdf
Wadą tego rozwiązania jest interwencja w nasze ciało, co zawsze niesie za sobą ryzyko. Dodatkowo, jest to rozwiązanie BARDZO kosztowne.

Jednak od lat ludzie leczą się (lub starają się to robić), ustnie przyjmując sodę oczyszczoną. Istnieje jednak jedna, ale znacząca różnica pomiędzy metodą zastosowaną w badaniu na szczurach, a terapią sodą u ludzi – do roztworu dodaje się cukier w postaci syropu klonowego, miodu lub melasy. Bardzo żałuję, że glukozy nie zastosowano we wspomnianym badaniu – rezultaty mogły by być.. być może zbyt dobre 🙂

Dlaczego dodaje się glukozę?

Ponieważ komórki nowotworowe odżywiają się glukozą. Dlatego dodając glukozę, zwiększa się diametralnie szansa wniknięcia sody w komórki nowotworowe i zwiększenia jej wewnątrzkomórkowego PH, czego nie udało się osiągnąć podczas wspomnianych badań.

Gdzie tkwi haczyk?

Komórka nowotworowa różni się pod wieloma względami od zdrowych komórek. Jedną z różnic jest jej ładunek elektryczny, który jest znacznie mniejszy, niż komórek zdrowych. Oznacza to, że znacznie mniejsza ilość substancji jest w stanie do jej wnętrza przeniknąć. Komórka nowotworowa posiada również o wiele grubszą błonę komórkową – broni się w ten sposób przed atakami naszego systemu immunologicznego. O ile z łatwością da się zwiększyć PH w otoczeniu komórek nowotworowych, trudniej jest to osiągnąć w ich wnętrzu. Dlatego w terapii sodą oczyszczoną stosuje się cukier w postaci glukozy – jedną z niewielu substancji, którą komórka nowotworowa z chęcią przyjmuje.
Bardziej radykalną odmianą leczenia raka wysokim PH, jest terapia chlorkiem cezu… jednak nie radził bym nikomu robić tego w domu 😉 Na szczęście Cez nie jest substancją łatwo dostępną 😉
Terapia sodą oczyszczoną jest bezpieczna, jednak mogą wystąpić skutki uboczne, chociażby w postaci biegunki.

Istnieje wiele ludzi, którzy twierdzą, że wyleczyli się z raka stosując sodę oczyszczoną z cukrem i wodą. Jednym z nich jest ten starszy Pan, który prowadzi o tym stronę. Można tam znależć „protokół” jego terapii oraz inne, kluczowe w tym temacie rzeczy. http://phkillscancer.com/uncategorized/8th-day-baking-soda-molasses-cancer-protocol-repeat-%E2%80%93-alkaline-tune-up#comment-47
Wpisując w google „High PH therapy” albo „terapia sodą oczyszczoną” znajdziecie masę informacji.

Jeśli chcecie spróbować – upewnijcie się, że przeczytacie wszystko co jest w internecie na ten temat dostępne, oraz że co kilka dni będziecie robić sobie wyniki i macie lekarza, który rzuci na nie okiem i sprawdzi, czy wszystko jest ok. Fakty naukowe coraz dobitniej świadczą, że ta terapia może działać. Jest prosta, tania i szybka. Jednak bez jednoczesnej, radykalnej zmiany diety, może nie być efektywna. Pierwszą rzeczą, którą powinna zrobić osoba, która postanowi nie iść drogą wyznaczoną przez onkologię, jest zaprzestanie „robienia” sobie raka poprzez jedzenie żywności doładowanej cała tablicą Mendelejewa, a w szczególności, na czas choroby, całkowicie zrezygnować z nienaturalnie wyhodowanego mięsa i produktów zwierzęcych. Nie istnieją magiczne sposoby czy też jedna, alternatywna metoda walki z chorobami. Współczesna medycyna proponuje „magiczne pociski” w postaci leków leczących symptomy. Weź pigułkę, a wszystko będzie dobrze! Zero wysiłku, zero zmiany nastawienia – pigułka dobra na wszystko ! 😉

W podejściu alternatywnym, likwiduje się przyczyny i zajmuje się ciałem jako całością. Dlatego jednorazowa terapia, bez kompletnego wywrócenia dotychczasowego życia do góry nogami, nie zadziała w ogóle lub w najlepszym przypadku, zadziała krótkotrwale. Konwencjonalna medycyna jest zdecydowanie „łatwiejsza”. Lekarze nie wymagają od Ciebie radykalnych zmian – o których wiem z własnego doświadczenia że nie są łatwe – ewentualnie je sugerują, bez wprowadzania rewolucji. Podejście holistyczne jest taką rewolucją.

Soja

indeksBiałka i kwasy tłuszczowe znajdujące się w ziarnach soi mogą hamować rozwój raka okrężnicy, wątroby i płuc – wynika z najnowszych badań.

Śruta sojowa jest produktem ubocznym powstającym podczas ekstrakcji oleju z nasion soi. Jest bogata w białka, które zwykle stanowią ponad 40 proc. jej zawartości, oraz zawiera wysokie stężenie kwasu oleinowego, należącego do grupy jednonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-9.

Kwas oleinowy już od kilku lat znany jest ze swych właściwości antynowotworowych. Dlatego naukowcy z Uniwersytetu Arkansas (USA) postanowili sprawdzić, czy także bogata w niego soja może odgrywać jakąś rolę w zapobieganiu nowotworom.

W badaniu wykorzystali kilka odmian soi o najwyższej zawartości kwasu oleinowego i białek. Monitorowali aktywność biologiczną zachodzącą między peptydami pochodzącymi ze śruty sojowej i różnymi typami ludzkich komórek nowotworowych.

Okazało się, że peptydy sojowe znacząco hamują rozrost komórek nowotworowych: w przypadku raka jelita grubego o 73 proc., raka wątroby – o 70 proc., a raka płuca – 68 proc. Minimalne stężenie białek skutecznie hamujące aktywność raka określono na 600 mg/ml.

Jak podkreślają naukowcy, eksperyment ten pokazuje, że niektóre odmiany soi mogą być wykorzystane jako nutraceutyki (środki spożywcze łączące w sobie wartości żywieniowe i właściwości środków farmaceutycznych), pomagające w naturalny sposób zahamować rozrost co najmniej kilku typów raka u ludzi.

Burak

indeks

Karierę, jaką ostatnio robi burak na talerzach, można by śmiało porównać do kariery Nikodema Dyzmy na salonach. O ile jednak Dyzma na salonach znalazł się przypadkiem, o tyle burak robi furorę całkowicie zasłużenie. Sprawdźcie wykwintne buraczane carpaccio, nietypową surówkę i pyszny odkwaszający sok.

Burak zwyczajny, bo tak nazywa się odmiana hodowana w Polsce, to w rzeczywistości superburak – warzywo niezwykłe, z uwagi na nadzwyczajne właściwości prozdrowotne. Ze względu na wysoką zawartość składników i pierwiastków mineralnych, takich jak potas, magnez i wapń, cez, rubid i kobalt, ma właściwości silnie odtruwające i odkwaszające organizm. Oczyszcza krew i usuwa z organizmu kwas moczowy. Bogactwo witamin z grupy B dobrze wpływa na system nerwowy, pomaga przy napięciach, stresie, nerwicach i depresjach.

Duża zawartość błonnika wspomaga trawienie. Betanina działa wspomagająco i regulująco na pracę wątroby, a wysoka zawartość żelaza jest pomocna przy niedokrwistości, anemii i awitaminozie. Udowodniono, że regularne picie soku z buraków wpływa korzystnie na obniżenie ciśnienia, a obecność antocyjanów, czyli bardzo silnych antyoksydantów z grupy polifenoli, ma działanie odmładzające i antyrakowe.

Działanie antynowotworowe wzmacniają także betacyjany odpowiedzialne za czerwony kolor buraków. Z przeprowadzonych w 2009 roku badań wynika też, że sok z buraka ma również właściwości energetyzujące i zwiększa wytrzymałość oraz wydolność organizmu, działając jak naturalny środek dopingujący.

Burak ma tylko dwie wady – wysoki indeks glikemiczny oraz duże ilości szczawianów. Pierwsze jest przeciwwskazaniem dla cukrzyków, a drugie dla osób cierpiących na reumatyzm i kamicę nerkową.

Poza tym jest ideałem. W dodatku w nowych modnych połączeniach z pomarańczą, kozim serem, kolendrą, kiełkami, skrapiany octem balsamicznym, posypywany pestkami dyni czy orzechami, pieczony lub podawany na surowo (wtedy zachowuje najwięcej wartości odżywczych) jest nie tylko zdrowy, ale również przepyszny, niecodzienny i wykwintny.

Carpaccio z buraka
Rewelacja w 5 minut! Zwłaszcza jeśli buraki upieczesz z wyprzedzeniem.
Składniki dla 2 osób:

– 2 średniej wielkości buraki,
– ser feta lub kozi,
– rukola,
– podprażone na patelni pestki dyni lub słonecznik,
– ulubione kiełki (opcjonalnie),
– czarnuszka (opcjonalnie),
– oliwa z oliwek,
– ocet balsamiczny,
– pieprz
Buraki owiń w folię aluminiową i piecz w piekarniku przez godzinę. Możesz to zrobić rano, jeśli sałatkę zamierzasz podać po południu lub wieczorem. Upieczone buraki obierz i pokrój w cienkie plasterki. Ułóż je na talerzu tak, żeby delikatnie na siebie zachodziły. Na burakach ułóż rukolę, posyp pokruszonym serem, kiełkami, pestkami dyni i czarnuszką. Polej oliwą z oliwek i skrop octem balsamicznym. Posyp świeżo zmielonym pieprzem.

Burak nieoczekiwanie pomarańczowy
Propozycja dla osób, które nie lubią (lub wydaje im się, że nie lubią) buraków. Pomarańczowy winegret i kolendra fantastycznie podkręcają smak tej prostej surówki. Najwyższa pora zmienić zdanie i pogodzić się z burakiem.
Surówka z buraków dla 2 osób:

– 2 średniej wielkości buraki,
– garść orzechów nerkowca,
– pęczek kolendry

Winegret pomarańczowy:
– sok i miąższ z 1/2 pomarańczy,
– sok z 1/4 cytryny,
– 4 łyżki oliwy z oliwek,
– 1 łyżeczka świeżego utartego imbiru.

Składniki wymieszaj.
Buraki zetrzyj na grubej tarce. Orzechy podpraż na suchej patelni. Kolendrę posiekaj. Wymieszaj wszystkie składniki. Polej winegretem.

Burak z zasadami
Sok odkwaszający organizm. Sok z samego buraka nie jest zbyt smaczny, dlatego pijemy go w towarzystwie innych warzyw i owoców.

Składniki dla 1 osoby:
– 1 burak,
– 1 jabłko,
– pół grejpfruta,
– 2-cm kawałek imbiru,
– 1/2 cytryny.

Kasia Bem, hellozdrowie.pl

Papryka

indeksCzerwona, żółta czy zielona? Wydawać by się mogło, że różnią się od siebie – poza kolorem – jedynie smakiem. Tymczasem okazuje się, że każda ma również nieco inne właściwości.

Zalety papryki jako pierwsi odkryli mieszkańcy Ameryki Południowej, gdzie była uprawiana już 2 tysiące lat temu. Warzywo zaintrygowało też Krzysztofa Kolumba, który przywiózł je do Europy. Do Polski sprowadzono ją jednak dopiero w XVII wieku. Nasi przodkowie przez wiele lat traktowali paprykę przede wszystkim jak roślinę ozdobną i leczniczą. Jej walory odżywcze docenili dopiero w XX wieku.

Obecnie znamy blisko 2 tysiące odmian tego warzywa. Różnią się one między sobą kolorem, rozmiarem i kształtem. Wszystkie łączy jedno – bogactwo wartościowych składników. W kuchniach Polaków goszczą najczęściej odmiany w kolorach czerwonym, żółtym lub zielonym.

Czerwona moc

Papryka jest bogatym źródłem witaminy C, która wspomaga nasz układ odpornościowy w walce z wirusami. Bierze również udział w przemianie tłuszczów i produkcji białek. Choć wszystkie rodzaje papryki zawierają dużo tego niezwykle ważnego dla organizmu składnika, to najwięcej go znajduje się w czerwonej odmianie. Znajdziemy w niej również dużo witaminy A, która dobrze wpływa na wygląd cery i zapobiega powstawaniu zmarszczek. Jedna średniej wielkości czerwona papryka pokrywa nasze dzienne zapotrzebowanie na witaminę C w 150 proc. a na witaminę A w 140 proc.

Poza witaminami w warzywie tym znajdziemy również dużo beta-karotenu odpowiadającego za czerwony kolor skórki. Związek ten jest silnym przeciwutleniaczem, który chroni organizm przed chorobami, odżywia skórę i zapobiega powstawaniu komórek rakowych. Dużo antyoksydantów znajduje się również w paprykach pomarańczowych.

Czerwona odmiana wspomaga także pracę serca i układu krwionośnego, chroniąc je przed chorobami. Dzieje się tak, dlatego że warzywo to jest bogate w rutynę, która wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych.

Świat widziany w żółtym kolorze

Papryka żółta za to zawiera dużo witamin E oraz B6. Pierwsza z nich zwana jest również witaminą młodości, ponieważ opóźnia procesy starzenia się. Poza tym dobrze wpływa na układ nerwowy, zapobiega rozpadowi erytrocytów we krwi i wspomaga rozwój mięśni. Natomiast witamina B6 pomaga spalić tłuszcz, reguluje ciśnienie krwi i pracę serca, łagodzi objawy napięcia przedmiesiączkowego, pomaga zwalczyć bóle stawów oraz zapobiega chorobom skóry.

W tym żółtym warzywie znajdziemy również luteinę (barwnik obecny również w papryce pomarańczowej) oraz zeaksantynę, które są istotne dla prawidłowego funkcjonowania oczu, gdyż chroni je przed uszkodzeniami powodowanymi przez wolne rodniki. Oznacza to, że jedzenie tej odmiany papryki poprawia wzrok.

Zielony budulec organizmu

Zielona papryka to przede wszystkim źródło kwasu foliowego zapewniającego prawidłową budowę tkanek i bardzo potrzebnego kobietom w ciąży. Związek ten również poprawia parametry krwi i dobrze wpływa na nastrój. Jeden średniej wielkości strąk pokrywa 25 proc. dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy. Poza tym warzywo jest idealne dla osób stosujących dietę odchudzającą – 100 g dostarcza zaledwie 14 kalorii. W zielonej papryce znajdziemy też dużo wspomnianej już wcześniej witaminy E.

Źródło fitness.pl